Subscribe

RSS Feed (xml)

Powered By

Skin Design:
Free Blogger Skins

Powered by Blogger

28 lipca, 2012

Teatry w słońcu



Majowy weekend tego roku zapowiadał się pięknie, lecz jak to zwykle z prognozami (i planami) bywa - warto mieć dystans. Choć ta przestroga raczej nie dotyczy Nowickich przedsięwzięć. Piąta edycja Spotkań Teatralnych INNOWICA była wydarzeniem wyjątkowym.

Chciałbym wspomnieć o atmosferze Spotkań. W tym roku spełniła się podstawowa idea INNOWICY - spotkania - sztuki jako uniwersalnego środka przekazu wartości. INNOWICA to święto „in statu nascendi”. Wszyscy przybyli do Nowicy w tym czasie mogli pozwolić sobie na chwilę refleksji i oddechu – przystanąć w pędzie współczesnego życia – znaleźć chwilę dla siebie. Uśmiech odwzajemniony uśmiechem, wyciągnięcie dłoni w kierunku drugiego człowieka bez obawy, że ten jakże prosty gest spotka się z odrzuceniem, dłuższa albo krótsza rozmowa – pełna szczerości i otwartości – czasem z zupełnie przypadkowo spotkanym nieznajomym. To jest właśnie magia i niepowtarzalność INNOWICY – bo jest w niej Człowiek. A co się działo w tym roku .... ?

Spotkania to przede wszystkim teatr. Rozpoczął je spektakl „Nie mówię tu o miłości” – moim zdaniem jednego z najwybitniejszych obecnie zespołów teatralnych w Polsce – Teatru Cinema z Michałowic prowadzonego przez plastyka Zbigniewa Szumskiego. Przedstawienie nawiązywało do najlepszych tradycji polskiej dramaturgii wywodzącej się z linii Cricot 2. Spektakl porusza odwieczny problem człowieka – śmierci, rozumianej jednak nie jako koniec, ale nieodłączną część życia. Zadziwiająca była reakcja niektórych „dojrzałych” widzów, którzy odebrali spektakl jako trudny i niezrozumiały. Problem polega na tym, że nie chcemy myśleć o śmierci – odganiamy ją od siebie. Im człowiek więcej wie, tym bardziej chce pogrzebać za życia swój kres – a to nie jest przyjemne uczucie. Dlaczego pozwoliłem sobie na taką dywagację? Widzami były również dzieci, które z pozoru nie powinny rozumieć o co chodzi – a bawiły się doskonale – tak właśnie – bawiły się. Zabawa jest oswajaniem się z przestrzenią i wejściem w interakcję - pozbawioną jakiegokolwiek zafałszowania. Dzieci wiedziały doskonale o co chodzi i nie bały się. Spektakl ten pozostanie niewątpliwie jednym z najwybitniejszych, które gościliśmy podczas Spotkań – pozostanie też w tych, których poruszył.

Teatr Cinema (fot Agnieszka Ostrowska)

"Nowica, Nowica. Byłem na festiwalu teatralnym w NOWICY. Piszę z perspektywy artysty wędrownego, kogoś kto w swojej uzurpacji  próbuje pozostawić po sobie ślad. Mały wędrowny cyrk - Teatr Cinema. Można wyobrazić sobie każde miejsce wyludnione czy wielkomiejsko  zaludnione jako cel wędrówki. Wyobraźnia jest bardzo praktyczna. Gdzieś po drodze jest Nowica. Powiedzmy, że mają szczęście ci, którzy za cel podróży obiorą sobie Nowicę. Ale naprawdę zdumieni będą ci, którzy trafią tu przypadkiem. W historii Nowicy jest wiele dramatycznych dat. Jak w każdej osadzie tej wielkości (1200 osób) tragedie wielkie równoważą tragedie małe . Oko historii ma tu tą samą skalę co spojrzenie sąsiada. Jednak masowe i bezwzględne wysiedlenia w czasie akcji Wisła wymazały tą miejscowość z map. Na szczęście była to tylko mapa sztabowa Nowica po latach ożyła, choć wiem  że takie uproszczone stwierdzenia są wielce podejrzane, zawierają bowiem w sobie chęć odcięcia się od historii. Ostatnie lata są dla nas Polaków czasem odzyskiwania trudnej pamięci, bo ta celebrowana, dumna i tak nam niezbędna, była w nas stale obecna . Nowica. Festiwal INNOWICA. I proszę mi nie mówić co to IN oznacza po angielsku i jak się to tłumaczy w Warszawie. Nazwa może być trochę myląca, brzmi jak festiwal innowacji. Oczywiście festiwal jest zjawiskiem  i innowacja nie tylko w skali regionu. Wracam do pamięci , do ciszy pamięci. Powiedzmy, że miejsce to odzyskuje dawny wigor a występujący tu artyści oddają temu miejscu to, co zostało mu zabrane. Nie sposób to odpokutować, odpracować. Ale w intencji powołania festiwalu, w sztuce, można oddać spokój byłym mieszkańcom. Gwarem święta. W takim miejscu jak Nowica spokój jest elementem pejzażu ale hałas jaki powodują muzycy i aktorzy w czasie festiwalu jest właśnie tym polnym, przydrożnym gwarem święta. Zawracanie Wisły kijem i to się udaje. 

P.S. Wyobrażam sobie to tak. Trzech panów Piotr Bussold, Mateusz Sora i Tomasz Sikorski spotyka się w centralnym punkcie Nowicy, na drodze koło cerkwi. Uderzają tym kijem od zawracania Wisły. Magicznie i ceremonialnie. I co? I nic. Ziemia się nie otworzyła, woda nie wytrysła. W miejsce cudu zdarzył się przymiotnik - bezinteresowne. Bezinteresowne działanie dla radości ludzi, satysfakcji i przyjemności, dla przywrócenia  miejscu święta, które leczy rany. - - - Zbigniew Szumski .Teatr Cinema."

Z bardzo ciekawą premierą przyjechał Teatr Wagantów z okolic Augustowa założony przez absolwenta APT Gardzienice – Mirosława Wasiewicza. Przedstawienie na podstawie noweli Samuela Becketta „Pierwsza miłość” – podobnie jak spektakl Teatru Cinema – nie mówiło o sprawach łatwych i przyjemnych. To „mroczny” – monolog człowieka cierpiącego, odrzuconego – niezrozumienia uczuć – przerywany tylko od czasu do czasu „rytuałami miłości” przypominającymi obrzędy voodoo. 

Teatr Wagantów (fot. Agnieszka Ostrowska)

"Fantastyczna atmosfera. Klimat spotkań budowała widownia, całe rodziny, które zjechały się z  Polski. Następna rzecz to wielokulturowość spotkań i magiczne miejsca: cerkiewki, wystawy w chyżach, stara drewniana szkoła prawie stuletnia, miejsce koncertów i domy Bolka, Mirka i Oli, artystów , których mam przyjemność znać od 15 lat. Te deszczowe poranki, gdy stałem pomiędzy Łemkami na szkle- gospodarzami tej ziemi (instalacja Oleny Kostiuk) przed kapliczką . Wieczory muzyczne (świetne !) : Caci Vorba, Czerwie, Graal i Nowica 9. Teatry które zapadły w pamięć to Teatr Figur z Krakowa i muzyka w spektaklu Aleksandria. Jeśli chodzi o nasze występy to - świetny odbiór Becketta, graliśmy z wielką przyjemnością, na maksa. Najdziwniejsza sytuacja- podczas 2 występu ze spektaklu wyszły dzieci 6- letnie , ale została dziewczynka  półtoraroczna, która smacznie spała u taty na kolanach , a w finale klaskała. Oto dowód na to jak Beckett jest uniwersalny. Pomimo dalekiej drogi (650 km) cieszymy się z tych paru dni uczty kulturalnej i towarzyskiej wśród wzgórz zagubionej wioski Nowica. Robicie świetną rzecz. " (Mirosław Wasiewicz, Teatr Wagantów)

Odczarowaniem mitów zajął się Teatr Art. 51. Trzy młode kobiety posługując się skromnymi środkami scenicznymi (żarówka, mąka), w krótkim spektaklu pokazały  bardzo wstydliwe problemy współczesności. Pretekstem do ich przedstawienia był biblijny mit o Kainie i Ablu. Przedstawienie zawierało elementy performance’u – czy oglądamy realizację opartą na scenariuszu czy jest to improwizacja?

Teatr Art. 51  (fot. Wacław Bugno)

"Spotkania Innowica to zupełnie inny świat. Świat, w którym czas nie pędzi jak szalony, dzięki czemu można znaleźć chwilę na mądre rozmowy, serdeczne "dzień dobry" rzucone przechodniowi, zdarzenia artystyczne, przy których myśli zatrzymują się na dłużej. Nowica to miejsce, do którego chce się wracać. Bo gwiazdy świecą nisko, przypominając, że jesteśmy małą cząstką wszechświata, ale jakże istotną dla tych, których spotykamy na swojej drodze. Wydarzenia teatralne i muzyczne odbywają się w przestrzeniach, które nie są oddzielone od otoczenia. Rozmowy trwają po zakończeniu spektaklu, wzruszenia muzyczne jeszcze długo w noc po wybrzmieniu ostatniego dźwięku. Sprzyja temu atmosfera święta, wielkiej fiesty, podczas której ludzie są blisko. Patrząc na tłum ludzi przed drzwiami szkoły, w której grałyśmy spektakl poczułam, że warto robić to co się kocha, dla ludzi, którzy są tutaj, by doświadczać, a nie odhaczać kolejne punkty programu. Wierzę, że w Nowicy tak będzie zawsze." (Teatr Art. 51)

Nie zabrakło oczywiście propozycji dla najmłodszych. Z Krakowa ze spektaklem „Zbrodnia i kara wg Heinricha Hoffmana” przyjechał Teatr Figur, który zachwycił nie tylko dzieci. Teatr wykorzystuje unikalną technikę tintamareska – mimika twarzy aktora łączy się z resztą ciała marionetki, a sylwetka aktora poza twarzą skrywa się pod maskującym tło materiałem. I taka mała dygresja - specyfiką Spotkań jest to, że spektakle dla dorosłych odbierają wspaniale dzieci, a i dorośli chętnie, jako widzowie wracają do świata wyobraźni dziecka.

Teatr Figur (fot. Kolec)

"Pięknie było, choć krótko, niestety. Bardzo pozytywnie zaskoczyła nas widownia. Żałuję, że nie mogliśmy zostać choć trochę dłużej. No i - chętnie byśmy do Was wrócili (to b. zgodna opinia całego zespołu), tym razem na nieco dłużej. Nam się u Was doskonale grało. Jeszcze niejeden spektakl możemy Wam przywieźć" (Teatr Figur)

Zupełnie inny charakter miało przedstawienie „Zmysły” A3 Teatru, który określa się mianem surrealistycznego kabaretu lirycznego. Aktorzy teatru - wędrujące Oczy, Nos, Dłoń i Uszy – zabrali widzów na krótki spacer po nowickiej drodze, który przerwała gwałtowna ulewa.

 A3 Teatr (fot. Kolec)

Spotkania zakończyło plenerowe widowisko „Aleksandria” Teatru Usta Usta Republika z Poznania – alegoryczna opowieść o mieście-świecie doskonałym, które upada podobnie jak wszystkie utopijne idee. Przedstawienie spinało swoistą klamrą cały festiwal – to, co piękne trwa tylko chwilę i kończy się zwykle bardzo szybko, a potem pozostaje tęsknota, ale i nadzieja, że to wszystko wydarzy się raz jeszcze.

"Bardzo dziękuję za zaproszenie i możliwość prezentacji spektaklu na festiwalu, jesteśmy pod wielkim urokiem atmosfery Innowicy i samego festiwalu. Trzymam kciuki za kolejne edycje" (Wojciech Wiński, Teatr Usta Usta Republika)

 Teatr Usta Usta Republika (fot. Wacław Bugno)
 
W Spotkaniach tradycyjnie wzięli udział artyści z Ukrainy, dla których Nowica jest ważnym miejscem konfrontacji z twórcami z Polski i wielonarodową publicznością. Z fantastycznym widowiskiem muzycznym przyjechała Uliana Horbaczewska – współtworząca do niedawna grupę Majsternia Pisni, która była Nowicy z projektem „Irmos”. „Solospivy” – to magiczne widowisko oparte na tradycyjnych pieśniach, a w wykonaniu Uliany nabrały wyjątkowego charakteru i zahipnotyzowały publiczność.  Te pieśni uświadamiają jak sfera sacrum kiedyś związana była ściśle z rytmem życia. Charyzmatycznej artystce towarzyszyli muzycy zespołów Burdon i Tatosh Banda m.in. Olena Jeremenko, Lubomyr Iszczuk, Vova Bedzwin, Rost Tatomyr.

Uliana Horbaczewska - Solospivy (fot. Miasta w Komie)

W Majsterni Pisni występowała też Olena Kostiuk, która zaprezentowała przed Nowicką kaplicą instalację „Ogród” – na przezroczystych płytach pleksi artystka umieściła stare zdjęcia Hucułów, Łemków, Oleszczuków z przełomu XIX i XX w.. Kontrastujące z niebem, połoninami, starymi chyżami „cienie zapomnianych przodków” niesamowicie się przenikały i nabierały przejmującego wyrazu prezentowane właśnie na tych terenach. Oglądający miał niemal namacalną możliwość obcowania z przeszłością, która jest nieobecna w świadomości współczesnych.

 Olena Kostiuk - Ogród (fot. Tomasz Sikorski)


W kaplicy prezentowane były prace na płótnie  Andreja Vynnyczoka, a pracowni Nowica 21 – malarstwa na szkle - jego żony Oksany Vynnyczok. Oboje artyści byli uczestnikami odbywających się we wrześniu w Nowicy międzynarodowych warsztatów ikonopisania.

 Andrej Vynnyczok (fot. Piotr Bussold)

Oksana Vynnyczok (fot. Zosia Fuglewicz)

Nie zabrakło w tym roku również muzyki. Energetyczny koncert zagrał garażowy zespół The Stubs  z Warszawy. Młodzi rock and rollowcy nie mają w sobie z nic z  miejskiego gwiazdorstwa. Tłumy słuchaczy ściągnął znany zespół Caci Vorba wykonujący muzykę pogranicza kultur – cygańską, bułgarską, ukraińską – z charyzmatyczną wokalistką Marią Natanson. Nową propozycją stylistyczną ciepło przyjętą przez publiczność był free-jazzowy zespół Graal prowadzony przez legendę polskiego jazzu – Antoniego Gralaka. Gospodarzami sceny muzycznej była jak zwykle grupa Nowica 9. Wizualnych wrażeń podczas wieczornych koncertów dostarczały projekcje aktywne CineManual.


Caci Vorba

Graal (fot. Wacław Bugno)

Nowica 9 (fot. Agnieszka Ostrowska)

Do wyjątkowych wydarzeń należała plenerowa projekcja filmu niemego F.A. Murnaua z 1922 roku „Nosferatu”, której towarzyszyła muzyka na żywo w wykonaniu grupy Czerwie. Transowe, psychodeliczne brzmienie grupy w połączeniu z tym niesamowitym obrazem w dziejach kinematografii światowej oraz niecodziennymi okolicznościami przyrody przykuła uwagę publiczności nie zważającej na późną porę i małą techniczną „wpadkę”. Inna projekcja filmowa miała miejsce w sali byłej szkoły gdzie wyświetlono film dokumentalny „Dweri Łemkiwszczyny” w reż. Romana Kryka o losach  pary łemków wysiedlonych podczas akcji „Wisła”.

Ważnym elementem tegorocznych Spotkań były warsztaty fotografii "Innowica oczami dzieci" prowadzone przez Agnieszkę Ostrowską. Dzieci uzbrojone w aparaty fotograficzne i telefony komórkowe miały możliwość  wcielenia się w małych reporterów i stworzenia swoich multimedialnych. Powstały bardzo ciekawe prace, które wkrótce zaprezentujemy.

Nie ma sensu wymieniać wciąż tych samych ludzi, którzy co rok udzielają nam swojej bezinteresownej pomocy i gościny. Tradycyjnie jednak dziękujemy mieszkańcom Nowicy, ks. Janowi Pipce, Leszkowi i Alinie Wronowskim, Państwu Krokom, Ali Szczudło, Izie Osadnik oraz wszystkim naszym darczyńcom i sponsorom, których banery znajdują się na stronie festiwalu.

Napisał: Piotr Bussold

-----------------------

Repotraż Miasta w Komie


Relacja Telenowyn z 30.06.2012