Moi Drodzy,
Za nami druga edycja Spotkań Teatralnych, które tradycyjnie odbyły się w dniach 1-3 maja w malowniczej wsi Nowica w Beskidzie Niskim. Trudno o obiektywną relację z tych magicznych 3 dni - postaram się nie wędrować zbyt osobiście. Szczególnie cenne są te komentarze, które zamieszczacie na stronie Spotkań. Daje to wyobrażenie o tym, że nie tylko organizatorzy mają powody do radości, bo w końcu impreza ta dedykowana jest przede wszystkim Wam, Waszej wrażliwości, Waszemu poczuciu piękna i kontaktu z naturą oraz obcowaniu z drugim człowiekiem. Nie zapominajcie o Artystach dzięki, którym mogliście cieszyć zmysły i ducha oraz mieszkańcach Nowicy – gospodarzach Spotkań.
Dzień pierwszy (piątek 1.05)
Otworzył Teatr Lalkowy Babadlo z Preszowa (Słowacja) przedstawiając piękną opowieść dla dzieci „Jak baba Paczmaga kawalera szukała”, a w niej całe bogactwo kultury regionów będących w sąsiedztwie – niedaleko siebie - Słowacji i Małopolski. W rzeczywistości było to nie lada wyzwanie dla artystów, którzy z silnymi podmuchami wiatru musieli walczyć na scenie położonej na dziedzińcu ośrodka Sarepta. Zachęcani przez licznie zgromadzone dzieci i publiczność nie poddali się – nagrodzeni gorącym aplauzem widowni.
Teatr Lalkowy Babadlo (fot. Filip Bojko)
Kilkanaście minut później dzieci przeniosły się do altanki, która przeistoczyła się w przestrzeń tajemnic - wypełnioną bajkami i egzotycznymi opowieściami prowadzonymi przez Jarka Kaczmarka ze Studni „O”. Dzieci brały w nich żywy udział stając się bohaterami przedstawianych wydarzeń. Na ich buziach rysowało się pełne zaangażowania napięcie.
Po przerwie wszyscy przenieśli się na dół wsi – gdzie pod adresem Nowica 9 powstała muzyczna scena Spotkań. Muzyką i promieniami majowego słońca ochrzcili ją artyści związani na stale z Nowicą, których grupa nosi ten sam numer, co chyża którą zamieszkują. Wspierani przez zaprzyjaźnionych muzyków (Ryszard Latecki) zagrali kilka utworów w progresywno-folkowym klimacie, które znakomicie odebrane zostały przez publiczność żądną bisów. Nie było ich zbyt wiele ponieważ za chwilę zaczynało się kolejne wydarzenie artystyczne….
Nowica 9 (fot. Wacław Bugno)
To, co stało się wieczorem na terenie gospodarstwa agroturystycznego „Kow&Boj” prowadzonego przez Tatianę Bojko na długo zapadnie w pamięci i wspomnieniach wszystkich uczestników tego wydarzenia oraz mieszkańców. Tuż po zapadnięciu mroku swój plenerowy spektakl „Arka” przedstawił Teatr Ósmego Dnia z Poznania. To niełatwe przedstawienie zaparło wszystkim dech w piersiach i powaliło widowiskowością. Jeżdżące po łące machiny, statki, płonące okna, lampiony, hipnotyczna muzyka, kolory – to wszystko wprowadziło oglądających w jakąś plemienną rzeczywistość. Zaskoczyła też publiczność, przybyła na rozległą połoninę. Ludzie zaczęli pojawiać się zewsząd, wychodząc z lasu, z drogi, z ciemności – w jasność. Artyści wyglądali na mile zaskoczonych frekwencją. Chciałbym w tym miejscu wyrazić podziękowanie dla całego zespołu Ósemek pracującemu praktycznie przez cały dzień przy montażu „Arki” - za ogrom ich pracy włożony w przygotowanie tego widowiska
Ewa Wójciak - Teatr Ósmego Dnia (fot. Filip Bojko)
Jechaliśmy do Nowicy z Arką, która przemierzała już różne drogi i pokazywana była ludziom w całym właściwie świecie... Podróż była długa, w tym samym czasie moglibyśmy śmiało pokonać drogę do Paryża... Dotarliśmy już po zmroku, niewiele było widać, pachniało lasem. Czekano na nas z kolacją w Sarepcie, potem poszliśmy spać do pięknego domu Tatiany Bojko i drugiego dnia nieopodal domu zaczęliśmy się powoli rozstawiać.... W tle las i pasma gór widoczne w przezroczystym powietrzu, pasące się konie. Było cudownie, ale nie sposób było nie zadawać sobie w duchu pytania „a dla kogo tu w końcu będziemy grać?” Okolice wydawały się ciche i bezludne.
A potem nadszedł wieczór, zimny i wietrzny i nagle na polankę Tatiany zaczęły nadchodzić grupy ludzi, na drodze pojawiły się auta, zrobił się ruch jak w centrum dużego miasta...
Teatr Ósmego Dnia "Arka" (fot. Filip Bojko)
Kiedy zapłonęły arkowe okna (ta scena zainspirowana jest opowieścią mego przyjaciela, który swego czasu przemierzał płonący Grozny u schyłku drugiej wojny czeczeńskiej) pomyślałam przelotnie, że nie całkiem ta Arka tu dziwna, tu na łemkowszczyźnie tak doświadczonej wojną i wypędzeniami...
Niezwykła przygoda, ci ludzie , którzy pojawili się z ciemności i nagle stali się dużą publicznością, nie mniejszą niż w wielu innych miejscach bardziej teatralnych i nie mniej żywą i zaangażowaną i ta przestrzeń magiczna wokół.
Fantastyczni ludzie... Tatiana, jej dzieci, ksiądz Jan Pipka... Zaczerpnęliśmy duży haust powietrza! - Ewa Wójciak, Teatr Ósmego Dnia
Teatr Ósmego Dnia "Arka" (fot. Filip Bojko)
Pełen wrażeń dzień zakończył świetny koncert, wirtuoza liry korbowej Maćko Korby, który wystąpił z zaproszonymi przez siebie artystami. Ten fantastyczny muzyk pokazał jakie cuda dźwiękowe i światy można wyczarować za pomocą tak tradycyjnego, i wydawałoby się archaicznego instrumentu jak lira. Ale cały zespól pokazał swoją niepowtarzalną klasę i mimo, że dotkliwy chłód zaczął zapadać nad Beskidem widzowie słuchali zauroczeni. Po zakończonym oficjalnym koncercie nie było końca wspólnemu jamowaniu. I tak nastał świt dnia drugiego ….
Dla mnie bomba. Kuchnia i panie ze stołówki malinowe (...) Z Nowicakami żałuję że na jamie nie pogralismy dużo. No i generalnie wszystko za krótko i szkoda że trzeba było jechać - Maćko Korba
Maćko Korba Project
(podziękowania dla Marcina i Teresy za udostępnienie)
Dzień drugi (sobota 2.05)
Nie miał już tak morderczego tempa chociaż atrakcji było nie mniej. W okolicy południa Jarek Kaczmarek ze Studni „O” razem z Gwidonem rozpoczęli drugą część opowieści i bajek dla dzieci tym razem urozmaiconych brzmieniem afrykańskich instrumentów ludowych. Tuż po nich w improwizowanym składzie: Mirek Ładoś – instrumenty perkusyjne oraz Sebastian Smolyn - puzon – w recitalu zatytułowanym „Banditen Songs” na dziedzińcu ośrodka Sarepta wystąpił Lech Dyblik – artysta mocno związany z tym rejonem. Na co dzień aktor - niby-drugoplanowy występujący w wielu filmach - postać tak charakterystyczną, że czasem pamiętana lepiej niż niejeden z aktorów pierwszoplanowych. I tak też się stało i tym razem – choć w charakterze barda – zaprezentował pieśni odeskich kryminalistów. Wydawać by się mogło, że w miejscu takim jak Nowica zabrzmi to dziwnie. Okazało się zupełnie inaczej – koncert znakomicie przyjęła cała publiczność – i młodsza i starsza, alternatywna i tradycyjna, a co szczególnie cieszy – licznie przybyli mieszkańcy Nowicy.

Lech Dyblik "Banditen songs" (fot. Filip Bojko)
Uważam że scena przy Sarepcie powinna być bardziej wykorzystana wtedy mieszkańcy Nowicy będą uczestniczyć w tym co się dzieje. Mnie się bardzo to wszystko podobało. Jestem pod wrażeniem rozmachu imprezy. Brakowało mi filmów na wolnym powietrzu - Lech Dyblik
Ludzie (fot. Filip Bojko)
Wczesnym popołudniem na terenie Nowicy 9 pojawili się aktorzy z gliwickiego Teatru-A. Przedstawienie o męce Pańskiej – „Pasja” - grane dotychczas w zamkniętych przestrzeniach scenicznych – eksperymentalnie zagrane w pół-plenerze – w sieni starej łemkowskiej chyży, ogrodzie, nad spokojnie płynącym strumieniem pokazało, że Pasja jest cały czas aktualna – nie tylko w okresie świąt –dla każdego jest coraz to nowym wyzwaniem, stawiającym pytania na temat kondycji ludzkiej w kontekście sacrum. Przedstawienie religijne w przestrzeni, gdzie niebo i ziemia stykają się ze sobą ma zupełnie innym wymiar niż w przestrzeni miejskiej – pełnej chaosu i pomieszania. Spektakl oglądało wielu ludzi, którym nie obce są inne orientacje religijne i filozoficzne, ale na twarzach wszystkich rysowało się jednakowoż to samo wzruszenie.
Teatr-A "Pasja" (fot. Waclaw Bugno)
Po spektaklu Teatru-A Nowicę 9 wszechwładnie opanowała muzyka. Na początek z krótkim recitalem wystąpiła ponownie Studnia „O” tym razem w repertuarze snującym opowieść o narodzinach bluesa w sercu młodego człowieka. Chwilę potem w projekcie zatytułowanym [elektroetnika] wystąpili w eksperymentalnym składzie Lubay (Michał Lubiszewski), Sarhan oraz Ryszard Latecki. Muzyka oparta na mocnym elektronicznym podkładzie zawierała sporą dawkę muzyki etnicznej. Brzmieniowo bardzo ciekawa propozycja i z pewnością warta kontynuowania.
Jedyne miejsce na Ziemi, które jeszcze bardziej magicznym się staje, kiedy w majowe preludium, w jego nieziemskich kulisach, pojawiają się metafizyczne obrazy, dźwięki i ludzie. Spotkania Teatralne w Nowicy są niezwykłe. Jedyne i uniwersalne. Ludzkie i metaczłowiecze. Po prostu słuszne i konieczne. Do zobaczenia w przyszłym roku! - Lubay
Sarhan & Lubay & CineManual (fot. Kacper Kalużyński)
Na zakończenie drugiego dnia w bezpretensjonalnym repertuarze wystąpiła grupa Czerwie, która porwała wszystkich do wspólnej zabawy. Takiego „lekkiego” akcentu zdawali się oczekiwać wszyscy uczestnicy Spotkań. Wspólna zabawa.
Dzień trzeci (niedziela 3.05)
Był zwieńczeniem i ukoronowaniem całych Spotkań. Zwykle większość komercyjnych festiwali kończy jakaś „gwiazda”. Na Innowicy – dalekiej od gwiazdorstwa – było zupełnie inaczej. Tuż po tradycyjnym nabożeństwie w zabytkowej cerkwi św. Paraskewy rozpoczęło się cudowne misterium poprowadzone przez
Majsternię Pisni z Ukrainy. Grupa zaprezentowała koncert irmosów - tradycyjnych pieśni duchowych z Ukrainy. Irmos to śpiewana freska, ikona, hieroglif wewnętrznej świątyni, pierwotna pieśń. Artyści z Majsterni – trzy filigranowe postacie – wydobyli z głębi duszy oraz z serc wszystkich zebranych taką moc śpiewu, która uniosła obecnych do Nieba. Przestrzeń cerkwi uniosła się na półtorej godziny w górę, by łagodnie spocząć na swoim miejscu, kołysana ostatnimi zgłoskami. Trudno mówić o tym, czego doświadczyli widzowie - ja doznałem prawdziwego i głębokiego oczyszczenia. Zatraciwszy poczucie czasu nie wiedziałem czy jestem uczestnikiem buddyjskiego obrządku w Tybecie, czy liturgii na górze Atos? Miałem jedynie świadomość trzech postaci kreślących delikatnie dłońmi jakieś linie w przestrzeni. Kiedy ucichł śpiew w cerkwi ci niesamowici artyści nie zakończyli jeszcze swego misterium, czyniąc to dopiero na łące przed świątynią. Tego dnia wszyscy zostali uświęceni tą muzyką sfer.
I wydawać by się mogło, że to był koniec imprezy. Oficjalnie może tak. Nie można jednak zapomnieć o wszystkich pozostałych uczestnikach, którzy tworzyli atmosferę tego majowego Spotkania: Igorze Janowiczu – wybitnym ukraińskim malarzu, prezentującym swoje obrazy w zabytkowej kapliczce; Wacławie Bugno – artyście fotografiku z Gorlic, którego fotogramy uświetniły dziedziniec ośrodka Sarepta. Przez kilka dni pan Bogdan Kareł – snycerz z Gorlic, w subtelny sposób wprowadzał i dużych i małych w technikę posługiwania się dłutem
Warsztaty snycerskie pana Bogdana Kareła (fot. Bussi)
W tej pięknie umajonej krainie – za sprawą Małgosi Łukomskiej – wszyscy mogli zakosztować smaku pierwszych ziół porastających łąki i połoniny oraz dowiedzieć się wielu ciekawych informacji na temat właściwości roślin z pozoru tylko zwyczajnych, a posiadających niezwyczajne moce. Przez wszystkie 3 dni muzyczną scenę w Nowicy 9 ożywiał swoimi analogowymi projekcjami Krzysiek Owczarek, występujący jako CineManual, a o nagłośnienie dbał Leszek Mroczkowski z ekipą. W sklepiku „Pod lipą” swoje „światełka” prezentowała Ola Padzik, a u dzieci można było posilić się smakowitymi podpłomykami (czapatami).
Warsztaty zielarskie Małgosi Łukomskiej (fot. Bussi)
W ciemnościach dostrzec było można tajemne ognie wyczarowane przez Tomka Oparowicza z przyjaciółmi z grupy SAO. (Fajnie było hej. Kulturalna bieganina :) - Tomek Oparowicz, SAO). Gośćmi, których wkładu nie da się pominąć to Sebastian Smolyn z bratem i psem Pastissem, Sławek Shuty oraz genialny, zagubiony muzyk – Konrad. Czy to już koniec…? Nie… Mało kto wie, że Spotkania trwały dalej w wieczornych rozmowach, w śpiewie Zosi Fuglewicz, prezentującej kilka piosenek z repertuaru państwa Prusinowskich, w śpiewie Tosi, Astka i Dorotki Cuprjak. Dopiero nad ranem wygasły ostatnie ogniska … a żar w sercu pozostał.
SAO , Muzyka: Maćko Korba
(podziękowania dla Marcina i Teresy za udostępnienie)
Specjalne podziękowania kieruję ku ks. Janowi Pipce, bez pomocy którego Spotkania nie miałyby „ducha”. Jego promienny uśmiech witał artystów i uczestników, a bezinteresowna pomoc była wsparciem wielu twórczych zdarzeń.
Wczesną wiosną, 5 kwietnia, gdy przyroda w Nowicy dopiero zaczęła budzić się z zimowego snu, przyjechaliśmy z Igorem Janowiczem pokazać mu miejsce, w którym zaplanowana została jego wystawa, starą cerkiewkę.
Długo nic nie mówił, rozglądał się, potem zaczął pytać - W którym miejscu? Jak? A światło? W drodze powrotnej napięcie pękło, powiedział, że szkoda że sam nie będzie mógł być, ale bardzo chciałby mieć zdjęcia, bo to może być niezłe, niezwykłe, a jemu przyda się w materiałach do nowego katalogu. Dopiero wtedy poczułam, że przekonał się i polubił ten pomysł - Marzena Kowalska, Galeria Marzenie
Podziękowania należą się Galerii Marzenie, a tak po prostu Marzence, która zadbała o organizację wystawy malarstwa. Każdemu - Pani Kucharce, Irence Smereczniak - WSZYSTKIM WAM DZIĘKUJĘ – WSZYSCY TWORZYCIE INNOWICĘ.
Piotr Bussold (Bussi)