Subscribe

RSS Feed (xml)

Powered By

Skin Design:
Free Blogger Skins

Powered by Blogger

13 maja, 2011

Innowica 2011 - szkice z wiosny

(fot.B. Zielińska)


„Czcijmy prostotę natury, prostotę człowieka, wolną od ciężkiej maszynerii i trawestacji prawdy (…) Taka prostota wymaga pokory i wzajemności, gotowości na spotkanie drugiego człowieka” – WŁODZIMIERZ STANIEWSKI

"To wszystko, co widzę jest tak cudowne, że nierealne" (kobiecy głos na jednym ze spektakli)

"IV Spotkania Teatralne INNOWICA to scena wyzwolona ludzi nowego świata poza systemem, poza biletowaniem i poza pozą" - (Miasta w Komie)

Na południu Polski wiosna przychodzi spóźniona. Schodzi śnieg i połoniny zielenią się, i pokrywają pierwszymi kwiatami – kaczeńcami, mniszkiem etc. Strumyki spływając ze stoków zasilają większe potoki. A w Nowicy …? Zwyczajnie. Spotkania Teatralne INNOWICA. W tym roku odbyła się IV edycja.

30 kwietnia



(film udostępniony dzięki uprzejmości grupy Miasta W Komie)
Warsztatami rozpoczęła Joanna Belzyt (X Akademia Praktyk Teatralnych Gardzienice). Od rana trwały zaś przygotowania do spektaklu „Bruzda” SCENY PLASTYCZNEJ KUL kierowanej przez wybitnego reżysera, plastyka – LESZKA MĄDZIKA. Prosiliśmy mieszkańców Nowicy, by zgodzili się udostępnić wyjątkową przestrzeń - zabytkowe wnętrze drewnianej cerkwi św. Paraskewy. Spektakle Mądzika prezentowane są w ciemności - w tym wypadku akcja odbywa się w pełnym świetle. Teatr Mądzika to teatr plastyczny i symboliczny. „Bruzda” to metafora ludzkiego życia, tułaczki i cierpienia w drodze do Boga, które symbolizują cztery ludzkie postacie odziane w robocze chałaty upadające i podnoszące się na swojej drodze. Postać dziewczynki przechodzącej po wodzie, by w końcu zasiąść przy stole pomiędzy utrudzonymi wędrowcami – to symbol oczyszczenia i powrotu do tego, co w nas „dziecięce” i nieskalane. „Bruzda” była znamienną „zapowiedzią” przedstawień przygotowanych na tę edycję – przedstawień niełatwych, zmuszających do refleksji, zaangażowanych.

(fot. W. Bugno)

Wieczorny koncert rozpoczął recital MARIANY SADOWSKIEJ – ukraińskiej wokalistki o międzynarodowej renomie. Mariana stawiała swoje pierwsze kroki na artystycznej drodze m.in. w Teatrze im. Lesia Kurbasa i Ośrodku Praktyk Teatralnych Gardzienice, które gościliśmy rok temu. Kameralny występ w Nowicy był wydarzeniem niezwykłym i dla samej artystki - chciała zaśpiewać w miejscu narodzin B. I. Antonycza – ukraińskiego poety, który urodził się w Nowicy – poczuć magię tego miejsca – śpiewać dla Antonycza i do gór. Widzowie oczarowani wspaniałym głosem Mariany i transowymi dźwiękami harmonium znakomicie odebrali atmosferę tego mini-koncertu.

(fot. B. Zielińska)

"Bardzo dziękuje za zaproszenie mnie do Nowicy... Dla mnie jest to bardzo ważne miejsce, i znowu odczuwałam bardzo mocno magię i piękno tej wioski... więc bardzo dziękuje... było dla kogo śpiewać, piękni byli ludzie, no i też ja śpiewałam do gór i do Antonycza... mocno pozdrawiam i dziękuje --- Mariana Sadowska"

Po koncercie M. Sadowskiej rozpoczęła się bardziej „luźna” część wieczoru - choć i też nie do końca. Na scenie zainstalowali się muzycy z grupy POGODNO. W antrakcie improwizowali hipnotyczny podkład do mini-przedstawienia grupy LOS FUEGOS – Teatru Ognia z Krakowa. Kwadrans tańca i układów choreograficznych z ogniem potwierdził klasę teamu jako – moim zdaniem – jednego z najlepszych (o ile nie najlepszego) tego rodzaju zespołów w Polsce.

"Bardzo dziękujemy za ten wspaniały festiwal,bardzo był nam potrzebny ten wyjazd dużo nam dał jako grupie i jako przyjaciołom. Pozdrawiamy Was serdecznie całą ekipę nowicką i to dziewicze miejsce --- Patrycja z Los Fuegos"

(fot. P. Pardela)

Pogodno płynnie przeszli do właściwego koncertu. Wspomniałem o „luzie”– muzyka ma jednak tę cechę, że można ją odbierać nie jednoznacznie. Energia dźwięków wydobyta przez muzyków Pogodno jest niewyobrażalna, lecz istotny jest przekaz. Wspaniałe teksty BUDYNIA – Jacka Szymkiewicza – niosą olbrzymi ładunek emocji. Mówią o ważnych problemach, niepokojach i frustracjach, na jakie napotyka człowiek zagubiony w świecie pomieszanych wartości („Nawala mi mózg, mózg mi nawala ….”). Grupa wystąpiła z ANTONIM „ZIUTEM” GRALAKIEM – nestorem polskiej sceny niezależnej.

"A w Nowicy było pięknie i jak ktoś nie był to niech żałuje. Ksiądz, który nas gościł i panie kucharki i jedzenie, które panie kucharki robiły - tosz to był prezent od losu tak sobie znaleźć się przez kilka dni pod taką troskliwą opieką. A ci ludzie co tam przyjechali żeby zrobić teatr, czy muzykę, czy potańczyć - tosz to była sama przyjemność dzielić czas i miejsce z wariatami na punkcie pasji co rozgrzewa serce. Moc inspiracji i dobre wspomnienia. Tak było w Nowicy --- Pogodno"


(film udostępniony dzięki uprzejmości grupy Miasta W Komie)

"Jesteśmy pokoleniem Biały Miś Do Lasu Bał Się Iść. Dopiero punk rock uświadomił mi jak ważny jest tekst." - Włodzimierz Kinior Kiniorski

"Takie miejsca jak Nowica pokazują nam, że nie jesteśmy wymarłym plemieniem. Wywozimy stąd energię do dalszych działań niezależnych" - Ziut Gralak (Pogodno, Jasna Chmura)

"Jak tylko odchodzę na kilka kroków od marzeń, wtedy pojawia się taki komornik i mówi płacić. Płacić!!" - Jacek Budyń (Pogodno)


(film udostępniony dzięki uprzejmości grupy Miasta W Komie)

Ten dzień zakończył się świtem dnia następnego. A jeszcze był wernisaż fotografii PIOTRA WAISA ciekawie zaaranżowany w nie wykończonym domu z towarzyszeniem muzyki „na żywo” (Astek Cuprjak, Mirek Ładoś) i z taśmy. Artysta – od lat związany z Nowicą - w oryginalny sposób przedstawił przenikanie się dwóch światów – wiejskiego i miejskiego.

1 maja

O godzinie 11.30 nastąpiło otwarcie IV Spotkań Teatralnych INNOWICA, którego dokonali przedstawiciele organizatorów (Tomasz Sikorski, Mateusz Sora, ks. Jan Pipka, Piotr Bussold) i władz samorządowych, które reprezentował v-ce starosta gorlicki pan Karol Górski. Po części oficjalnej na scenie ośrodka Sarepta wystąpił TEATR KLINIKA LALEK z Wolimierza w górach Izerskich z przedstawieniem „Księga gór”. Przewidziane jako przedstawienie dla dzieci poruszyło też i dorosłą część widowni. Istotą przedstawień Kliniki Lalek jest aktor i lalka, które w przestrzeni zdarzeń stają się jednością. Opera lalkowa w reżyserii Wiktora Wiktorczyka, której fabułę stanowią zaślubiny Rzepióra – ekscentrycznego czarodzieja - w zabawny sposób opowiada o chaosie i pędzie świata i o tym, jak piękna tradycyjna baśń, wzbogacona o postacie historyczne i mityczne szuka "klucza" do współczesnego widza.

(fot. W. Bugno)

" ...Nowica to rzeczywiście piękne miejsce z pięknymi ludźmi wokół.... Godne podziwu jest uczestnictwo na waszym festiwalu znakomitych zespołów i co za tym idzie całkiem dobrej sztuki. Czyli brawa dla was organizatorów, pisarzy wniosków, poszukiwaczy forsy i brawa dla księgowego, który to rozlicza ! Baza noclegowa dla artystów festiwalu całkiem porządna... . Gospodarz Powiernik - bardzo inspirująca postać i w dodatku wśród świętych..., wśród swoich Cerkwi... . Panie i Dziewczyny w kuchni -pyszny spokój i góralski smak i uśmiech ..... Było pięknie... (Osobiście nie byłem aż tak zaskoczony i zauroczony jak widzowie, publiczność, która was odwiedza, ale to pewnie z tego powodu, że sam od 20 lat prowadzę podobną ideę na Stacji Wolimierz i również wśród pięknych okoliczności przyrody...) Serdecznie pozdrawiam --- Wiktor Wiktorczyk, Teatr Klinika Lalek."

(fot. W. Bugno)

Południowy koncert otworzył występ Włodzimierza „Kiniora” Kiniorskiego – legendarnego multiinstrumentalisty, któremu towarzyszyły sample i elektroniczne podkłady Dariusza Makaruka. Muzyczny dialog KINIOR & MAKARUK z publicznością wywoływał co chwilę owacje. Chociaż padał deszcz, który chwilami wzmagał się (warunki atmosferyczne momentami stawały się trudne) - nikt nie rezygnował z tej muzycznej uczty. Nagle pod sceną – ziejąc ogniem pojawił się Smok Kliniki Lalek – wzbudzając zachwyt licznie obecnej dziatwy. Po tym występie na scenie - jak co roku – pojawili się muzyczni gospodarze letniej sceny muzycznej Spotkań, czyli NOWICA 9 – grając mieszankę jazz-rocka z elementami folku.


(film udostępniony dzięki uprzejmości grupy Miasta W Komie)

"Krótka notatka o świetności iNNOWICy: Mimo iście spartańskich warunków na festiwalu iNNOWICa 2011 można było poznać, świetnych ludzi, świetną organizację, świetną muzykę, świetne smaki i świetne zapachy w super genialnych okolicznościach przyrody --- Włodzimierz "Kinior" Kiniorski"

(fot. E. Osowska, Miasta w komie)

W szkole przedstawienie „Farsa miłości” zaprezentował – na podstawie tekstów Aleksandra Fredry i Antoniego Czechowa w opracowaniu Zofii Iwanowny i Aleksandra Owerczuka – lwowski TEATR SCENA-STUDIUM „GALICJANA”. Teatr - jest zjawiskiem unikalnym na Ukrainie – wystawia w języku polskim kameralne sztuki zainspirowane klasyką literatury (Schulz, Czechow, Fredro).

(fot. W. Bugno)

„Antygona” Stowarzyszenia Teatralnego CHOREA – w związku z ogromnym zainteresowaniem publiczności - została zagrana dwukrotnie. Bardzo ważne wydarzenie – oparte na klasycznym dramacie Sofoklesa w reżyserii Doroty Porowskiej- poruszało niełatwą tematykę problemu władzy w odniesieniu do tego, co ludzkie i tego, co boskie. Spektakl poraził widzów sprawnością warsztatową aktorów z Chorei. Sama reżyserka mówi o spektaklu: „(...) przebijając się przez rwący potok migotliwych słów, uzmysłowić sobie te wszystkie ołtarze, kaskady rytmów, opadające stopy, smutek widzów, zachodzące słońca i wędrówkę dźwięków w tamtym teatrze. W poszukiwaniu stuprocentowego efektu, zanurzając się w wiele konwencji, stworzyliśmy „dzieło” eklektyczne, więc niepoprawne a wszystko po to, by choć trochę zbliżyć się do boskiego katharsis.”


(fot. W. Bugno)

"Złapaliśmy u Was fantastyczny nastrój, który potrwał jeszcze parę dni. Nie wiem czy nie narozrabialiśmy w nocy, zazwyczaj jesteśmy grzeczniejsi. Cieszą się, że się podobało, aczkolwiek odebrałam też słowa krytyki, ważnej ale nie konstruktywnej, bo nie da się zmienić krytykowanych spraw. Współpraca z takimi organizatorami i granie w takich okolicznościach przyrody - to sama przyjemność. Pozdrawiam gorąco i do zobaczenia, usłyszenia --- Dorota Porowska, Teatr Chorea"


I kolejny dzień zakończył się późno w nocy etnicznym koncertem grupy TATOSH BANDA ze Lwowa, której muzyka oparta jest na folklorze huculskim, bojkowskim, bałkańskim etc. W grupie udzielają się muzycy zespołu Burdon, który gościł na Spotkaniach w 2010 roku, ale ich muzyka jest znacznie surowsza i mroczniejsza.

(fot. E. Osowska, Miasta w komie)


2 maja

Ten dzień był tak niezwykły jak niezwykłe było przedstawienie „Nieczekaj Lecilaty” TEATRU LALEK GAŁĄZEN w opracowaniu Krzysztofa Wrony. To plenerowe przedstawienie miało charakter wędrówki – dynamicznej opowieści. Aktorami byli najmłodsi przyjeżdżający często na wakacje, zaangażowani przez realizatorów. Otrzymali role skrzatów, ale w czasie drogi widać było i inne bajkowe stwory - przyczajone pod krzakami gnomy, pajęczyce tkające kolorowe sieci, tajemniczą Zielarkę zbierającą rośliny etc. Akcja przenosiła się z miejsca na miejsce – z pola na polanę w lesie, z polany pod jedną z tamtejszych chat. Cel - pokonać Młema – potwora uosabiającego całe zło świata.


(fot. W. Bugno)

"Spotkania Teatralne Innowica to smaczny pretekst dla podtrzymywania w trwaniu relacji między ludźmi. Dobrze było spotkać przyjaciół i zawrzeć nowe przyjaźnie oddychając atmosferą niebanalnych artystycznych zdarzeń nagromadzonych w jednym miejscu i czasie --- Andrzej Tybinkowski, Teatr Lalek Gałązen"


„Karmik” KOBIECEGO OŚRODKA TEATRALNEGO nie jest przedstawieniem łatwym i przyjemnym. Mówi o sprawach intymnych, dziejących się za czterema ścianami domów, skrywanych – o przemocy w rodzinie, o kobietach i dzieciach, które często stają się ofiarami tej przemocy. Ten obrzędowy teatr jest przejściem - rytuałem oczyszczenia. Zrzucenie masek i przyobleczenie się w białe stroje symbolizuje zerwanie z mroczną przeszłością i przejście do nowego życia. „Karmik” wywołuje ogromne emocje.

(fot. B. Zielińska)

"Bardzo piękne dzięki za zaproszenie. Byłam aktorką w Karmiku. Atmosfera fantastyczna. Gościnność i przemiłe Panie choć bardzo zapracowane w kuchni.Ten czas bardzo będę miło wspominać. Dużo zdrowia i pomysłów na przyszłość. Kiedyś tam wrócę bo zostawiłam tam serce. Dosłownie i w przenośni. Chodzi o poduszkę w kształcie serca --- Barbara Korczak, KOT

Nie miałam okazji oprócz Węgajt uczestniczyć w tego rodzaju imprezach.Ale wiem, że takie miejsca dają mi siłę na pokonywanie własnych słabości,nabieram poczucia własnej wartości. Jest jakaś siła w tych miejscach i w ludziach, którzy tam się spotykają. Odkryłam, że potrafię wyłączyć mózg od spraw codziennych i nawet kłopoty są jakoś mniejsze. Czuję po takim wyjeździe ogromny przypływ dobrej energii. To są naprawdę magiczne miejsca, pozdrawiam --- Iwona, KOT"

(fot. W Bugno)

Teatralnym epilogiem Spotkań był długo oczekiwany spektakl „Carmen Funebre” poznańskiego TEATRU BIURO PODRÓŻY, jednego z najciekawszych zespołów alternatywnych wyrastających z tradycji kontrkultury. „Carmen” to przedstawienie antywojenne, ukazujące koszmar konfliktów zbrojnych i wybuchy nacjonalizmu – tych o zasięgu międzynarodowym, ale i lokalnym przynoszącymi często większe żniwo okrucieństwa. Inspiracją do powstania przedstawienia były konflikty w Jugosławii, a szczególnie w Bośni. Prezentacja spektaklu w Nowicy miała szczególny kontekst, odbywała się w rocznicę bitwy gorlickiej, po której pozostały w okolicy, rozsiane wśród gór cmentarze wojenne. Nie mniej ważne i poruszające, tak dla artystów, jak i widzów były narzucające się odniesienia do dramatu powojennych wysiedleń, jakie dotknęły łemkowszczyznę.



Spotkania zamknął koncert młodego, ale zdobywającego coraz większe uznanie zespołu CHŁOPCY KONTRA BASIA, której „frontmanką” (przez skromność pewnie nie zgodziłaby się na to określenie) jest charyzmatyczna Basia Derlak - autorka świetnych tekstów czerpiących z tradycji ludowej, przyśpiewek, babcinych opowieści. Za jazzujący i współczesny charakter muzyki odpowiadają jej Chłopcy. Basia to wiosna, która zawitała podczas tegorocznych Spotkań.



"Pobudka o 7.00, poranny jogging z upartym kontrabasistą, potem śniadanie, godzina ćwiczenia na klarnecie (czasem ktoś zajrzy i pochwali), chwila w urokliwej cerkwi, gdzie wdrapuję się po drabinie i siedzę na chórze podglądając tych, którzy przyszli na wystawę; spektakl, pierwszy, drugi (do dziś choruję na jedną z pieśni, którą Chorea wykonała gdzieś w środku spektaklu...), koncert jeden, drugi (trudno ustać w miejscu, kiedy Budyń śpiewa o tym jak mózg nawala); i te Beskidy, maj, zjawiskowy przekładaniec ze świeżego mleka, łemkowskie świątynie, smok ziejący ogniem, wielka Kosmiczna Żaba, nie mniej kosmiczne dźwięki liry korbowej, wiolonczeli, klarnetu, sopiłek, prosto ze Lwowa, ptaki uplecione z gałęzi, rozmowy z Anią o Ukrainie, i z Tomkiem o jego przygodach z koleją, bańki mydlane, skrzaty, Rzepiór i jego płochliwa małżonka, cudowne źródełko, czekolada z gruszkową galaretką i taniec z iskierkami. Ile bym dała, żeby tak wyglądał każdy mój dzień --- Basia Derlak, Chłopcy Kontra Basia"

Gdybym miał podsumować część teatralną tegorocznej edycji to wszystkie spektakle miały wspólny mianownik – traktowały o braku miłości i jej potrzebie w świecie zdominowanym przez media, które stają się rodzajem uczuciowego placebo.

Reportaż Marcina Masewicza

Nie można nie wspomnieć na zakończenie o innych wydarzeniach towarzyszących. Swoje prace plastyczne wystawili – MARIAN WALDEMAR KUCZMA (malarstwo) i jego żona MAGDALENA KUCZMA (grafika), ostały one zaprezentowane w zabytkowej kaplicy oraz w pracowni Leszka i Aliny Wronowskich w gospodarstwie Nowica 21. Wszystkie wieczorne koncerty ozdobił swoimi analogowymi projekcjami Krzysztof Owczarek - CINEMANUAL. Bez jego pracy i zaangażowania straciłyby na klimacie, a stanowią one również rodzaj sztuki osobnej. W domu Nowica 14 odbywały się pokazy tradycyjnego toczenia łyżek, które prezentował PIOTR MICHNIAK (warto przypominać, że Nowica pozostała ośrodkiem produkcji łyżek wytwarzanych tradycyjną metodą ). Nieocenione usługi świadczył SKLEPIK POD LIPĄ, który stawał na głowie, aby obsłużyć publiczność – szczególnie dzieci pięknie dbały o zadziwioną publiczność – Karolinka Ładoś, Zosia Fuglewicz, Grześ Bussold, Duszan Ładoś, Boluś i Michaś Rakszewscy, Bohuś Sokołowicz – pod czujnym spojrzeniem gospodarzy Oli Padzik i Mirka Ładosia . W gospodarstwie agroturystycznym Nowica 21 warsztaty poprowadziła OLA SMULSKA. Swoje wyroby wykonane w pracowni ceramicznej na Czarnem prezentował JUREK SZCZEPKOWSKI. Obsługę gastronomiczną zapewniało również schronisko na Magurze Małastowskiej prowadzonej przez Grzegorza Wacka. Wystąpił zespół UPRIDERS, którego muzycy pochodzą z bliskiego Szymbarku i Krakowa. A nad całą obsługą techniczną czuwał jak zwykle niezastąpiony LESZEK MROCZKOWSKI.

(fot. P. Pardela)

Nieodzownym elementem były wielogodzinne spotkania, wspólne muzykowanie, śpiewy, rozmowy – artystów z artystami, artystów z widzami, artystów z mieszkańcami – w przeróżnych konfiguracjach. Pamiętam też, że opracowując założenia Spotkań w Nowicy napisałem kiedyś w swoim brudnopisie: Spotkania Teatralne w Nowicy nie bez przyczyny nazywają się Spotkaniami, a nie np. festiwalem. Nadrzędną ideą tego przedsięwzięcia jest Spotkanie – jako przestrzeń dialogu. Gospodarzami Spotkań są mieszkańcy Nowicy i do nich zapraszamy gości – artystów, widzów …. Spotkania nie są konfrontacją. Niech duch Spotkań wieje kędy chce i przenika serca wszystkich. Taki jest pierwotny cel Spotkań.

(reportaż Iwony Piętak w audycji Okolice Kultury, Radio Rzeszów)

"The festival was wonderful, I had never seen such a thing before in my life. I come from Greece, a country full of theaters and natural preserved areas,but the combination you made in Nowica was excellent. A true fairy tale in Nature. If people succeed in living in such communities where they have opportunities to express their creativity humanity will be better! Thank you for this chance of participating in pure, communicative art --- Polytimi Karagianni"

Na koniec niech mi wolno będzie wyrazić słowa podziękowania. Kieruję je do mieszkańców Nowicy – za ich otwartość, zaufanie i tolerancję, a szczególnie do - pana Franciszka Grybla, pana Dymitra Michniaka , pani Marii Wacek, Państwa Kroków, Mirka Karlaka, Stefana Michniaka, Franka Klimka. Chciałbym podziękować Ks. Janowi Pipce i wszystkim, którzy pracowali bez wytchnienia w Ośrodku Sarepta. Paniom z kuchni – Pani Wiesi, bez której opanowania trudno by było doszukać się ładu na stołówce, ale też Irence Smereczniak i Andżeli Chyc. Maćkowi i Kubie, którzy pomagali w akomodacji; Zenonowi Borysowi z rodziną, panu Markowi Olesiowi z gminy Uście Gorlickie; Leszkowi i Alinie Wronowskim, Izie Osadnik, Ali Szczudło, Agnieszce Kimbar, Alexandrze Kalka z Niemiec, Agnieszce Ostrowskiej, Czarnej Gosi, Piotrkowi Pardeli, Marcinowi Smolarkowi wraz z małżonką, Wackowi Bugno; Igorowi Janke, przyjaciołom ze Stowarzyszenia Kultury Polskiej na Wołyniu, redakcji Monitora Wołyńskiego, ekipie z Miasta w Komie; Marcinowi Rochowskiemu, Ewie Kwiecień, Kindze Latusek i kancelarii z TN, Tomaszowi Rodowiczowi z Chorei; Poli Amber; Lewemu i Michałowi z rodzinami, Maćkowi Kudłacikowi i Reginie, Kubie i Maćkowi Fronczakom, Agnieszce – żonie jednego z organizatorów za anielską cierpliwość; Maxowi Fuglewiczowi, Weronce Wronowskiej, Oliwce Dubiel, Marcinowi Masewiczowi, Państwu Zaborowskim i Jankowi Zaborowskiemu, Siergiejowi Sawczence, Marzenie Kowalskiej z Galerii Marzenie w Łańcucie; uczestnikom warsztatów ikonopisów w Nowicy i wielu wielu innym. Mam nadzieję, że spotkamy się za rok o tej samej porze.

PIOTR BUSSOLD (koordynator)

O IV Spotkaniach Teatralnych INNOWICA 2011

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

i po Festiwalu :-) oj warto było, warto:-))). Fajnie, że mogłam wziąć udział - dzięki Piotrze za zaproszenie - A. z KOT